Wchodząc w nowy związek wydaje nam się, że już bardzo dobrze znamy drugą osobę. Patrzymy na siebie przez tzw. różowe okulary ignorując drobne sygnały, że odrobinę się różnimy, że czasem coś zgrzyta. Nikt nie bierze pod uwagę, że w późniejszym czasie przyjdzie walczyć nam o władzę. O to, czyje na wierzchu i kto ma rację.

Poczucie bezpieczeństwa w związku jest bardzo ważne. Mamy je, jeśli okazujemy sobie wzajemnie czułość. Te drobne gesty świadczące o uczuciu żywionym do drugiej osoby. Oczywiście seks odgrywa tu kluczową rolę. Kto nie lubi czuć się pożądany, kochany i atrakcyjny dla drugiej osoby?

Niestety zdarza się, że w codziennym życiu używamy seksu jako karty przetargowej.

Chcąc przeforsować swoje zdanie odmawiamy drugiej osobie, czułości i zbliżeń licząc, że gdy „zgłodnieje” zgodzi się na wszystko. Jednak nie zdajemy sobie sprawy jak niszczące dla związku potrafi być takie trzymanie partnera na „głodzie”.

Kiedyś pewna kobieta, opowiedziała mi swoją historię.

Gdy wyszła za mąż, miała 25 lat. Bardzo się z mężem kochali i wierzyli, że ich wspólne życie będzie piękną sielanką pełną miłości i wzajemnego zrozumienia. Pojawiały się drobne sprzeczki, ale koniec końców dochodzili do porozumienia. Do czasu, gdy ich rodzina się powiększyła i powstał dylemat kupna nowego mieszkania. Mąż Magdy chciał kupić dom na wsi, bo to było jego marzenie, a Magda chciała mieszkać w mieście ze względu na lepsze, logistyczne udogodnienia. Była młodą mamą, więc nie chciała mieć problemu z dojazdami do lekarza, lub żłobka. Nie potrafili się porozumieć w tej kwestii, więc Magda licząc, że mąż szybko ulegnie, postanowiła odmawiać mu współżycia, tak długo, aż nie zgodzi się z jej zdaniem.

Niestety konsekwencje jej decyzji były nie takie jakich się spodziewała.

Mąż nie ustępował, jednak podejmował próby zbliżenia się do żony. Ona pozostawała niewzruszona. Przynajmniej taką udawała. Tak mijały dni, a później tygodnie, miesiące. Temat kupna mieszkanie zszedł na drugi plan i w zasadzie nie był już poruszany. Z czasem mąż przestał zabiegać o żonę, a Magdzie głupio było przyjść pierwszej do niego, by się przytulić. Przestali ze sobą rozmawiać. Magda powoli zaczęła popadać w depresję, bo nie czuła się już atrakcyjna dla męża. W końcu żaden mężczyzna nie wytrzymałby tak długo bez seksu! I tu nagle zapaliła jej się czerwona lampka.

Zorientowała się, że mąż coraz później wraca z pracy, a wyjazdy służbowe są coraz częstsze.

Kiedy prawda wyszła na jaw, mąż przyznał się Magdzie, że od jakiegoś czasu ją zdradza. Tłumaczył, że przecież wiele razy próbował, prosił ją o odrobinę czułości, że bardzo przeprasza, że może warto wrócić do tematu mieszkania i zacząć wszystko na nowo. Niestety, Magda zdrady nie wybaczyła i tak ich małżeństwo się zakończyło.

Takich historii jest wiele. Trwając uparcie przy swoim, po czasie zapominamy w czym tkwiła istota konfliktu. Im dłużej to trwa, tym bardziej chodzi o to, kto pierwszy przyjdzie i poprosi o miłość. Satysfakcja z tego, że to nie my prosimy, bywa gubiąca. Nasze ego lubi się karmić uległością drugiej osoby. Czy o to chodzi w miłości?

Niesamowite jest to jak bardzo ślepi jesteśmy i nie widzimy, że odmawianiem seksu drugiej osobie, krzywdzimy również siebie, bo odmawiając, odmawiamy go też sobie. Głód narasta również w nas i również w nas pojawia się pustka.

Nie róbmy sobie tego nawzajem. Przecież nikt nie chce być w związku „żebrakiem”. Jeśli się kochamy, to postarajmy się rozwiązywać konflikty w pokojowy sposób. Gdyby Magda, zamiast stosowania przemocy psychicznej, zaproponowała mężowi np. mediacje, lub terapię małżeńską, kto wie, może dziś nadal byliby szczęśliwym małżeństwem.

Będziemy rozmawiać min. na takie tematy na konferencji na którą zapraszam 12 października w teatrze Och-Teatr w Warszawie. Bilety do kupienia w kasach teatru, lub TUTAJ

Obserwuj i polub naszą stronę
error

Dodaj komentarz