Kontynuując opis najczęściej stosowanych technik przez sprawców przemocy, nie tylko tej domowej, wobec ofiar, obojga płci, obok omówionej w części pierwszej izolacji, nie sposób nie wspomnieć oponiżaniu i degradacji, pobłażliwości (jako wersji premium) oraz wymuszaniu drobnych przysług wszechmocy sprawcy. 

Stosowanie gróźb ma na celu wywoływanie w partnerze strachu i uległości. Aby utrzymać kogoś w stanie ciągłego przerażenia, nie trzeba stosować siły fizycznej. Osoba używająca przemocy o wiele częściej grozi okaleczeniem, wyrządzeniem krzywdy komuś z bliskiej rodziny albo zniszczeniem reputacji, niż stosuje faktyczną przemoc fizyczną. Typowe jest kreowanie atmosfery zagrożenia.Sprawca grozi również tym, że skompromituje ofiarę, ujawni znajomym szczegóły z ich intymnego pożycia, np. publikując w sieci zdjęcia. Zwykle zaczyna się od:  „Jeśli kiedykolwiek zrobisz…, to wiesz…”, „Zrób jak chcesz, ale pamiętaj, jakie będą tego konsekwencje…”, „Nie myśl nawet o …”.Stopniowo komunikacja przybiera na sile, pojawiają się poważne groźby przeciwko zdrowiu czy życiu ofiary, jej bliskich, przyjaciół, czy nawet zwierząt. Nierzado pojawia się podnoszenie rąk, wyzwiska, latające talerze, patelnie czy smaganie kablem od żelazka, który chwyta w przypływie furii. Niespodziewane, nieuzasadnione wybuchy złości stają się codziennością. Z czasem osoba stosująca przemoc nawet nie musi komentować swojej ofiary, gdyż ofiara jest w stanie ze spojrzenia, mimiki  sprawcy wyczytać. Wiele gróźb staje się faktem, ofiara nie jest w stanie przewidzieć, co rzeczywiście może się wydarzyć a co jest tylko zastraszeniem. Ofiara zmuszana jest do posłuszeństwa wobec żądań osoby stosującej przemoc. Groźby tkwią u podłoża szantażu emocjonalnego, który jest ogromną formą manipulacji, polegającą na tym, iż sprawca zapowiada ofierze, że ukarze ją, jeśli nie zrobi tego, czego on oczekuje a większa kara spotka, jeśli odważy się zrobić cokolwiek wbrew woli sprawcy. Szantażem emocjonalnym omotuje ofiarę zamykając w klatce. Sprawca wie, jak bardzo cenny dla ofiary jest związek z nim. Zna jej słabości i najgłębsze sekrety. Z premedytacją wykorzystuje wiedzę o ofierze, grożąc, by uzyskać jej uległość, poddaństwo.W efekcie szantażu osoba doświadczająca przemocy koncentruje się na potrzebach drugiej strony i podporządkowuje im własne. Ulega tym samym chwilowej iluzji bezpieczeństwa, jakie uzyskała, poddając sięSzantażysta nie pozwala jej dostrzec, jak nią manipuluje, odwołując się do lęku, poczucia obowiązku i poczucia winy.

Często praktykowane poniżanie i degradacjaOsoba stosująca przemoc dąży do tego, aby ofiara czuła się jak „mniej niż zero”, demonstrując swoją wyższość w zawoalowany sposób. Początkowo udaje, że nie dostrzega spraw partnera, bagatelizuje je, aby wywołać poczucie, że są nieistotne. Uchyla się od zobowiązań dotyczących nie tylko relacji ale ogniska domowego. A w dalszej perspektywie dyskredytuje jej poglądy i opinie, lekceważy jej dokonania, stosuje zawzięcie krytykę, ubliża, zasypuje ją fałszywymi informacjami na jej temat. Jeśli ona próbuje się bronić przed jego krytyką, on zarzuca jej niestabilność emocjonalną, szukanie pretekstu do wywołania kłótni bądź przenosi na nią winę, mówiąc, że jest przewrażliwiona, bo to przecież z troski o nią starał się.

Pobłażliwość w wersji premiumNaprzemienność kary i nagrody utrudnia ofierze jasną ocenę sytuacji oraz zmniejsza wolę oporu. Okazywanie czułości, kupowanie prezentów, przeprosiny za niewłaściwe zachowanie są dla ofiary zapowiedzią lepszej przyszłości. Powodują, że ofiara nie traci nadziei, ciągle wierzy w poprawę swojego losu i w to, że partner zrozumiał swoje zachowanie i się zmieni. Obdarzanie sporadycznymi łaskami jest wyrafinowaną metodą, niezwykle przywiązującą ofiarę do sprawcy. Rozkład sił w relacji wydaje się na chwilę odwracać, ponieważ prześladowca robi wszystko, aby odzyskać swoją ofiarę. Jego chęć sprawowania kontroli nie słabnie, choć zmienia się sposób jej przejawiania. Upiera się, że jego despotyczne zachowanie jest oznaką rozpaczliwej miłości, a czasami stwierdza, że los ich związku leży w rękach partnera. Faza „pojednania” jest decydującym momentem w procesie przełamywania oporu psychicznego ofiary, zwłaszcza kobiety.

Wymuszanie drobnych przysług ma na celu wykształcenie nawyku posłuszeństwa i podporządkowywania się ofiary. To ona zajmuje się wszystkimi przyziemnymi sprawami, dba o organizację życia domowego, czasami również jej rolą jest zajmowanie się sprawami zawodowymi swojego partnera, a także dbanie o jego spokój.

Demonstrowanie wszechmocy. Sprawca wmawia ofierze, że ma wpływy, znajomości, że – w przeciwieństwie do ofiary – jest osobą wyjątkową, inteligentną, wzbudzającą zaufanie i poważanie u innych. Dyskredytuje samodzielność ofiary, jej intelekt, talent, wiarygodność, wmawiając, że on jest górą, że ona bez niego zginie, że jest bez niego nikim. A jeśli zdecyduje się wystąpić do sądu, to w sądzie wygra każdą sprawę, a jej działania z założenia skazane są na niepowodzenie. Wnosząc więc sprawę do sądu, tylko się ośmieszy. A on udowodni i na sali sądowej, że to ona jest niezrównoważona. A jeśli nawet jej się to uda wygrać w sądzie, to zniszczy ją, dopadnie – gdziekolwiek będzie.

W relacji opartej na kontroli i totalnym podporządkowywaniu, prześladowca staje się najpotężniejszą osobą w życiu ofiary, jej jedynym punktem odniesienia. Psychika osoby zniewalanej kształtowana jest poprzez przekonania i działania jej oprawcy. Po latach upokorzeń ofiara może stać się niepewna siebie, lękliwa, niestabilna uczuciowo, łatwo przechodząc od jednej skrajnej emocji do drugiej. Ofiara traci własną tożsamość i postrzega siebie przez pryzmat oprawcy.Nie potrafi wyobrazić sobie innej, lepszej przyszłości, którą byłaby w stanie stworzyć w pojedynkę. Czuje się bezradna, niezdolna do podejmowania samodzielnych decyzji. Ma trudności z określeniem granic i czuje się odpowiedzialna za to, aby związek funkcjonował, nawet jeśli musi znosić upokorzenia w domu i poza nim. Doświadczenie przemocy pozbawia ofiarę bliskich relacji, przyjaciół, którzy byliby w stanie pomóc jej odejść z toksycznego związku. Wierzy, że potrzebuje tej miłości, aby żyć, trwając w złudzeniach, nawet fantazjując o innej, bajkowej wersji tej relacji, aby zapomnieć o swoim cierpieniu.

Warto uważnie obserwować otaczający świat, bo może tuż obok nas jest ktoś, kto bardzo potrzebuje pomocy w rozbiciu solidnej, szklanej ściany, postawionej przez oprawcę, oddzielającej tego kogoś od wolności i pięknego życia.

Obserwuj i polub naszą stronę
error

Dodaj komentarz