Cierpimy z tego lub innego powodu, w zależności od tego, jaka jest nasza opowieść. A skoro tylko uda się nam znaleźć powód, ćwiczymy i ćwiczymy swoje cierpienie, aż przejdzie to w nawyk. Nawyki zaś, bardzo trudno jest wyplenić. 

Kiedy wszystko układa się pomyślnie, gdy nie ma powodów do cierpienia, sami szukamy czegoś, co sprawi nam ból. Co ciekawe, to nas uspokaja, daje swego rodzaju komfort psychiczny.

Ludzie są wręcz uzależnieni od cierpienia. Nawet wtedy, gdy dobrze się dzieje, wciąż czegoś szukamy, na siłę, dotąd, aż znajdziemy. Przecież to jest zbyt piękne, aby było prawdziwe. I tak kombinujemy, aż coś zepsujemy, dopiero wtedy czujemy się, nie wiedzieć czemu, lepiej. Bo jest po staremu.

Niełatwo jest przełamać taki nawyk, zwłaszcza, jeśli nie jesteśmy tego świadomi. Ale nawet wówczas, gdy mamy tego świadomość i chcemy przerwać cierpienie, nawyk najczęściej bierze górę. Trening czyni mistrza. 

Jedynym sposobem na wyzbycie się przyzwyczajeń jest praktykowanie czegoś przeciwnego, mianowicie nawyku postrzegania otoczenia pięknym.

Jeśli zmienimy perspektywę, jeśli zdecydujemy podziwiać wszystko, co widzimy, a każdy z nas to potrafi, zmieni się świat wokół nas. Dostrzeżemy piękno i dostrzeżemy, zrozumiemy także to, że wszystko w naszym życiu jest dziełem sztuki i że każdy z nas jest artystą kreującym swoje życie.

Dodaj komentarz