Nawet w najlepszych parach zdarzają się kłótnie, zwłaszcza gdy partnerzy na bieżąco nie rozwiązują problemów. Zdrowa kłótnia jest jak burza: prowadzi do gwałtownej wymiany poglądów, po której atmosfera się oczyszcza i wracają słoneczne chwile.

Gorzej, gdy awantura niesie duże emocje, po których następuje impas, brak pomysłu na rozwiązanie sytuacji i… cisza. Zamiast pojednania, kochający się ludzie zaczynają się torturować w milczeniu.

To właśnie ciche dni: rodzaj zimnej wojny na milczenie i emocje, kiedy partnerzy zastygają we wściekłości i urazie. Każde z partnerów obstaje przy swoim i nie chce nawet słyszeć o kompromisie.

Ciche dni to swoista próba sił. Kto pierwszy się ugnie i zrezygnuje ze swoich racji? Dlaczego tak się dzieje? Czy taka strategia się sprawdza?

To sposób na ukaranie partnera za to, co zrobił lub powiedział. Dążenie do tego, by milczenie i chłód go zabolały, ubodły, dotknęły. Partner traktowany jest jak powietrze, ignorowany, lekceważony. Celem tej metody jest złamanie partnera, przejęcie swego rodzaju władzy w związku, jednoznaczny komunikat: „To JA stawiam na swoim”.

To komunikat: ja tu ustalam reguły gry, będzie tak, jak ja chcę, bo to ja rozdaję karty – „po co ja mam z tobą rozmawiać, skoro ty, jak zwykle, nic nie pojmiesz i nie zrozumiesz?”. Głos zabiera uraza i lekceważenie partnera. Im więcej jest cierni, tym trudniej jest powrócić do bliskości, tym trudniej jest zapomnieć, wybaczyć, puścić w niepamięć. Urazy są jak cegiełki: z nich budowany jest mur pomiędzy partnerami. Dewastuje się poczucie bliskości.

Destrukcyjne wzorce z dzieciństwa

Takie kampanie milczenia to typowe zachowania ucieczkowe. Karanie tzw. „cichymi dniami” ma często swoje źródło w destrukcyjnych wzorcach z dzieciństwa.

Jeżeli rodzice (lub rodzic) zamiast rozmawiać, uciekali w milczenie, to dziecko cierpiało w takim układzie, a zarazem uczyło się, że takie zachowanie jest możliwe do zastosowania w przypadku problemów relacyjnych.

O ile obrażanie się na siebie i nieodzywanie przez jakiś czas jest adekwatne w przypadku małych dzieci, to już w przypadku osób dorosłych jest wyrazem niedojrzałości i braku umiejętności konstruktywnego rozwiązywania problemów.

Milczenie nie zbliża do rozstrzygnięcia konfliktu, a tylko go pogłębia. Jeśli kolejne kłótnie zaczynają się kończyć cichymi dniami, zaczyna to wchodzić w nawyk. Zanim się obejrzysz, właśnie w ten sposób będą rozwiązywane codzienne konflikty. W takiej sytuacji coraz łatwiej będzie wpadać w ciszę i będzie ona trwać coraz dłużej.

Pełne rezerwy i chłodu milczące ignorowanie partnera jest bolesne dla obu stron, a jednak nikt nie wyciąga ręki na zgodę…. Skąd ten upór?

Ciche dni są obliczone na efekt! Strategia ta jest stosowana, ponieważ kłótnia skończyła się nijak: sytuacja nie została rozstrzygnięta, rozwiązań brak. Jednak „milczek” chce, by rozwiązanie było po jego myśli i w ogóle nie dopuszcza myśli o kompromisie czy wyjściu naprzeciw.

Właśnie w takich sytuacjach liczy się to, że naciskając partnera swoim milczeniem, chce zmusić go do przyjścia i powiedzenia „Dobra, niech już będzie po twojemu, ale przestańmy w końcu walczyć”.

Używanie tego rodzaju metod nie jest bynajmniej związane z płcią. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni potrafią karać partnera milczeniem. Jeżeli trwa ono całe tygodnie, to taką relację dosięgnie prędzej czy później kryzys. Milczenie pogłębia tylko oddalenie, poczucie obcości względem partnera, wzmaga frustrację na poziomie potrzeb.

Czasem zdarza się, że jeden partner dąży do rozmowy i pogodzenia się, a drugi konsekwentnie milczy. I tu trzeba powiedzieć jasno, bo wiele osób nie zdaje sobie sprawy z powagi problemu, karanie milczeniem to tzw. chłodna przemoc psychologiczna wymierzona w drugą osobę. To odcięcie partnera od relacji, pozbawienie go wpływu na związek, pokazywanie, że nic nie znaczy, nie jest potrzebny.

W efekcie ciche dni bardzo ranią psychikę drugiego człowieka!

Są też sytuacje, w których można, a nawet należy milczeć. Nie warto wszak kruszyć kopii o codzienne błahostki, sprawy naprawdę małej wagi. Małostkowość i czepialstwo to duet niezbyt sprzyjający małżeńskiej harmonii. Jednak już o problemach istotnych, kluczowych dla relacji, rozmawiać trzeba. 

W tym przypadku chwilowy święty spokój i pozorne zachowanie status quo docelowo nie sprawdzą się. Problemy stale zamiatane pod dywan, kumulują się i pewnego dnia nawet mały zupełnie niewinny impuls, potrafi uruchomić lawinę żali, pretensji, złośliwości.

Dla dzieci ciche dni między rodzicami są koszmarnie trudne. – Maluchy świetnie wyczuwają atmosferę i wiedzą, że coś jest nie tak. To budzi w nich poczucie zagrożenia, zwłaszcza gdy rodzice twierdzą, że wszystko jest w porządku – a gołym okiem widać, że nie jest!

Dziecko nie wie, komu i czemu ma wierzyć. Dzieci przeżywają konflikty między rodzicami, a ciche dni od kłótni różnią się także tym, że trwają dużo dłużej. Źle robią pary, które mieszają dzieci w konflikty. Niektórzy używają ich jako posłańców: „powiedz ojcu, że ma cię zawieźć na zajęcia”, „powiedz matce, że nie będzie mnie na obiedzie”. To niesprawiedliwe: konflikt dorosłych powinien pozostać wyłącznie między nimi!

Każde rozwiązanie, które przerywa ciszę, jest dobre. Jeśli nie umiesz inaczej lub nie pozwala ci ambicja, to schowaj się za taką rodzicielską troską o dzieci. W ten sposób wrócisz do dialogu, początkowo na tematy neutralne i związane z codziennymi sprawami

Zrób gest ze swojej strony!

Gdy czujesz gotowość do pojednania, ale nie wiesz, jak to powiedzieć, warto posłużyć się gestem: przygotuj posiłek, ładnie nakryj stół, zapal świecę. To bardzo wymowny gest. Zaproszenie na posiłek jest doskonałym pomysłem zwłaszcza wtedy, gdy podczas cichych dni dojdziesz do wniosku, że jednak nie miałeś racji.

Psychologowie często podkreślają, że karmienie jest rodzajem dawania miłości.

Najtrudniej jest pokonać swój upór. Myślisz sobie: “Nie okażę słabości! Nie dam wygrać”. Nie chcesz pierwszy przerywać ciszy, ponieważ wydaje ci się, że wtedy poniesiesz porażkę.

Postaraj się spojrzeć na to inaczej.

Gdy między Wami jest źle, robiąc pierwszy krok, to właśnie Ty stajesz się tą silną stroną. Przecież bierzesz sprawy w swoje ręce i nie poddajesz się, prawda?

Obserwuj i polub naszą stronę
error

Dodaj komentarz