Co jakiś czas zalewa fala komentarzy o walce z mową nienawiści, po czym mniejsi czy więksi orędownicy tej walki artykułują słowa pogadry, krytyki, drwiny, słowa o raczej niskich wibracjach.

Oczekujemy szacunku, godnego, ludzkiego traktowania, a tymczasem sami, swoją postawą na co dzień pozostawiamy wiele do życzenia. Jakże często brak spójności między naszym zachowaniem a tym co głosimy. Proza życia pokazuje, że często szumnie głoszone hasła, o wartościach w życiu codziennym, w szkołach, firmach, polityce, mediach, rozmijają się z kreowaną rzeczywistością. Pustosłowie.

Lekko jest szafować słowami, umoralniając albo wyładowując swoje frustracje, deficyty emocjonalne na innych, zwłaszcza na dzieciach. Rzadko zwracamy uwagę, jakie komunikaty wychodzą od nas. Jakim językiem się porozumiewamy? Jak postępujemy na co dzień? Zarówno w życiu osobistym jak i w życiu zawodowym.

W korpoświecie sensu largo, w zasadzie w każdym przypadku, przykład idzie z tzw. góry. Misje, cele, wartości, wyszukane prezentacje, konferencje, eventy z użyciem nowoczesnych technik, robią wrażenie wow. Od kilku lat popularnym określeniem jest DNA. DNA firmy, instytucji i slogany, które jakoś nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Bywa, że mają się one nijak do tego, jakie wartości naprawdę wyznają i praktykują mówcy, jakiego języka używają w codziennej komunikacji, jak traktują ludzi, zależnie od ich kategorii zaszeregowania w strukturach, prezencji, koneksji, zasobności portfela itp.

Rodzice w relacjach z dziećmi bywają także wielkimi mówcami. Wygłaszają kazania, prelekcje moralizatorskie w domach. Nauczyciele w szkołach. Dzieci słuchają, obserwują, przyglądają się wszystkiemu, co robimy, jak postępujemy w życiu, jak radzimy sobie z sytuacjami miłymi inaczej, jak się komunikujemy na co dzień. Co wygłaszamy, czy to, co wygłaszamy, faktycznie praktykujemy.

Szczęśliwie coraz więcej osób pracuje nad swoimi emocjami, nad jakością komunikacji, nad wyrażaniem emocji, z myślą o sobie, o dzieciach, o bliskich, o ludziach wokół.

Warto mieć w pamięci, że najbardziej niszczycielską ze wszystkich toksyn komunikacyjnych jest pogarda, często niestety praktykowana m.in. w życiu rodzinnym, towarzyskim, w szkołach, korporacjach, polityce, mediach itd. 
Pogarda żywo obecna w firmach, w których spędza się gros życia, rozkłada zespoły, wprowadza zamęt, powoduje, że wielu ludzi wątpi w siebie, swoje umiejętności albo sprawia, że czują się zmarginalizowani. Spada motywacja, efektywność, poczucie sensu wykonywanej pracy. Nierzadko skutkuje poczuciem wypalenia zawodowego.

Mówi się o pogardzie, że jest silnym atakiem na podmiotowość drugiej osoby. Pogarda przybiera formy mniej lub bardziej wyszukane jak drwiny, złośliwe żarty, uszczypliwe uwagi, upokorzenia, cynizm, sarkazm, wyśmiewanie, wyzwiska, lekceważenie, pomówienia. Pogardę można wyrazić słowami, gestem, krzywym spojrzeniem, drwiącym uśmiechem. Ktoś, kto doświadcza pogardy, żyje w ciągłym stresie, w poczuciu niewystarczalności. Bywa, że dopada depresja lub inne choroby, często autoimmunologiczne. 
Ogromnie toksyczna jest dla ludzi dorosłych, szczególnie szkodliwa dla dzieci, które często zmuszone są doświadczać takiej komunikacji od najmłodszych lat.

A czym jest pogarda? Jest wyrazem negatywnych odczuć względem drugiej osoby, chęci okazania wyższości nad nią, co ma swoje źródło w braku zdrowej miłości do siebie, poczucia własnej wartości i braku kontroli nad swoimi emocjami.

Krytycyzm z kolei jest strategią do odpierania zagrożenia i aktywuje pozostałe toksyny komunikacyjne. Osoba krytykowana jest bezpardonowo atakowana, raniona, odrzucana. Jeśli dzieje się to często, pojawi się w niej potrzeba obrony, więc albo będzie atakować albo wycofywać się i powstaje błędne koło. Tej strategii używają osoby, które mają dużą potrzebę kontroli, komunikując w ten sposób swój gniew, frustrację, rozpacz lub bezsilność.

Krytyka może być konstruktywna lub destrukcyjna. Ta druga nie jest skierowana na problem i jego rozwiązanie, a na osobę lub osobowość, uderza w czułe struny, narusza pewność siebie i godzi w szacunek. Częstym symptomem krytyki niszczącej są słowa uogólniające “ty zawsze…” i “ty nigdy…”. 
Krytyka destrukcyjna, praktykowana równie często jak pogarda, także w stosunku do dzieci, wypala znamię w duszy dziecka, które daje znać o sobie całe życie, w poczuciu własnej wartości, miłości do siebie.

Przyglądajmy się innym, przede wszystkim sobie, mając świadomość wagi jakości codziennej komunikacji.

Obserwuj i polub naszą stronę
error

Dodaj komentarz